Niestety przez migreny zamknelam sie w sobie. Od dziecka nie rozumiana przez wszystkich, wiec nic dziwnego. Aktualnie jestem w technikum, druga klasa. I powiem wam, ze nie jest lekko, szczegolnie z moimi migrenami. Nie moge duzo opuszczac ze wzgledu na egzamin zawodowy w najblizszym czasie, a tu kicha. Praktycznie co tydzien migreny. Joanna Racewicz szczerze o śmierci męża: My, dorośli nie dajemy sobie rady z cierpieniem. Tak gwiazdy radzą sobie z odejściem bliskich AW 27.11.2017 21:17 Krytyka ta ma jednak swoje ograniczenia. Po pierwsze taki obraz współczesnych mediów opiera się na znacznej redukcji. Postman pomija zupełnie kino, a z radiem „nie daje sobie rady”. Z uwagi na czas w jakim została napisana książka nie uwzględnia w ogóle ekspansji Internetu, który w znacznej mierze przywraca rangę słowu pisanemu. 5 odpowiedzi. Od pewnego czasu z niczym sobie nie daje rady. Jestem bardzo zmęczona życiem i chyba nic mnie już przy nim nie trzyma. Nie mam ani męża, ani dzieci. Mam etat i pracuje jako księgowa, ale z każdym dniem zdaje sobie sprawę, że to nie dla mnie. Jestem zmęczona robieniem tego, czego nie lubię. Czuje się z tym okropnie i . Cytatecri16 Może jak on będzie chciał przyjechać to powiedz,że nie masz czasu,właśnie idziesz na imprezę czy coś,zrób tak kilka razy i może zacznie się martwić,że może Cię stracić.. MOŻE,a jak nie,to chyba wiesz co.. Nie możesz mu pokazać,że jest całym Twoim życiem bo poczuje się zbyt pewnie jakbym powiedziała, ze idę na imprezę, to powiedziałby, ze mam iść w pizdu i nie odzywać się do Niego.. Zawsze tak mówi, gdy chce gdzieś iść, więc to nie ma sensu bo go tylko zdenerwuję... ( ... Ja bym chciała , żeby czuł się kochany... ( bo Jest cudownym facetem i jak się poznaliśmy to ,było cudownie, a teraz zauwazyłam przeglądając swój pamietnik, że praktycznie codziennie się kłócimy.. codziennie coś jest nie tak.. A jeszcze niedawno miłe smsy po powrocie do domu itp... Może powinnam się przyzwyczaić, że teraz będzie inaczej i dostosować się?Cytatfifkaa92 Ty chyba dla niego tatuaż zrobiłaś z tego co pamiętam,i też miał jakieś 'ale'... Tak zrobiłam tatuaż dla Niego.. ale mu się On nie podoba... Do tego też już się przyzwyczaiłam.. CytatifYOUlike wygląda na to że nie zależy mu tak bardzo na tobie jak tobie na nim.. odniosłam wrażenie że jesteś strasznie nie dojrzała, zamiast płakać powinnaś z nim pogadać o tym co cię boli.. Nie umiem z Nim rozmawiać, denerwuję go każdą rozmową, a potem On na mnie krzyczy nienawidzę tego... Po za tym nie umiem mu tego wytłumaczyć.. Przecież nie powiem mu, że wkurwia mnie to i tam w Nim.. Ja jak kogoś kocham to akceptuje go takim jakim jest.. ( A On sprawił, że byłam szczęśliwsza na świecie, że mój świat nabrał barw, które stracił... Sprawił, ze chciałam każdego dnia go widzieć.. I dalej chcę... Tylko, boje się, ze za którąś naszą kłótnią On wkońcu mnie zostawi, dlatego wolę przemilczeć to wszystko... Ja nie chce go stracić naprawdę.. ( Ale może Nie zasługuję na Niego?.. ( Może On potrzebuje fajniej dziewczyny a nie gówniary przez którą ma tyle nerwów... nie umiem już sobie z tym poradzić.. ( Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-09-18 09:52 przez KasiaKhagi. Cześć, Kolejny raz na forum zawróce Wam głowe tym samym tematem, który w kółko u mnie króluje. Bezsennosc pojawiła się u mnie w pazdzierniku zeszłego roku w wyniku stresu związanego ze zmianami w życiu (wyprowadzka z domu rodzinnego). Zrozumiała sprawa. Teraz, po 8 miesiącach, trwa nadal. Czynników stresujących - brak. Wyprowadziłam się, jest świetnie, jestem z tego powodu szczęsliwa. Bezsennosc jednak nadal pozostała. W tygodniu (bo w weekendy spie dobrze) kładę się do łóżka zmęczona i zrelaksowana. Nie mysle o niczym, ne stresuje się niczym. Kładę się, chcę zasnąć, już czuje jakby miałlo to nastąpic i......nic. Mija godzina 24, 1, 2, 3.....Dochodzi do tego, że siadam i płacze z bezsilności. Rano oczywiscie musze wstac do pracy, ok. 6. Bez tabletek mogę spać max. 4,3 godziny. To nie jest do wytrzymania. To trwa od pażdziernika. Do pewnego momentu myslalam, ze się zbyt nakręcam i stresuje tym spaniem bo fakt, po tylu miesiącach miewam strach przed spaniem bo po prostu nie pamiętam, kiedy ostatnio zasnęłam w tygodniu naturalnie i się nie męczyłam. Więc siłą rzeczy juz ten strach wystąpił. Teraz po prostu ja już nie wiem co mi jest. Relaksacja, sport, higiena snu - nic nie zdaje egzaminu a uwierzcie mi, ze próbowałam. Po takiej nocy wstaje zmęczona i nie mam sił do funckjonowania. Przestałam lubic swoja prace bo zaczęła kojarzyc mi się ze zmęczeniem. Mysle, ze nawet czlowiek bez zaburzenia po tylu słabych nocach, w ktorych organizm nie moze sie zregenerowac czułby irytację i zmęczenie. Ja to mam od pazdziernika. Ratuję się tabletkami. Od ziołowych, syropków, passiflora itp, bellergot, nasen, a ostatnio aviomarin, który jest moim ratunkiem bo daje sen na 8 godzin. I pewnie, mogłabym teraz nie pisać tego posta i łykać sobie wesoło leki, ale mi nie o to chodzi. Jestem zrezygnowana, sfrustrowana, smutna i zmęczona, zmęczona tym problemem. Psychiatra polecił mi "terapię" nasenem, czyli zolpidemem. Przez 5 dni codziennie nasen, potem dwa dni przerwy i powtórzyć jeszcze raz ten cykl. Twierdzi, że to mi wyreguluje fazy snu. Ja do tego pomysłu podchodzę sceptycznie i jeszcze tej formy "leczenia" nie próbowałam. Chcę spać bez tych pieprzonych leków. I mówie sobie "ok dzis nic nie łykniesz". Nie łykam - i nie spie. Czuje, ze kłądąc się mam czysty umysl, bez stresów. Potem mijają godziny, oczy się zamykają ale snu nie ma. Jakby mi sie coś poprzestawiało, jakbym nie umiała już spać naturalnie. To mnie wykańcza, trwa już za długo. Zauwazylam, ze jestem często smutniejsza i bardziej nerwowa niż zwykle - i do cholery, trudno mi się dziwić. Nie potrafię nabrać dystansu do tego, nie potrafie mieć w du*ie tego, że ledwo zipie bo jestem zmęczona a trzeba isc do pracy i gadac z ludzmi. Serio, nie potrafie nabrac do tego problemu dystansu bo zbyt do wplywa na moje zdrowie, nawet nie tyle co psychiczne ale fizyczne. Pewnie, mogę isc do psychiatry, da mi leki, pewnie antydepresanty zebym spała. Świetnie, tylko najczęsciej slysze ze osoby, ktore braly tego typu leki, po odstawieniu nadal nie mogly spac. Nie urządza mnie to w takim razie. Jest mi ciiężko, jest mi cholernie smutno i zle. Dziś wstałam po 3 godzinach snu, zaczęłam przygotowywać się do pracy i nagle poleciały mi łzy. Popłakałam się jak małe dziecko. Rozsypałam się już. Kochani, proszę o rady, o Wasz punkt widzienia i opinie. Proszę o pomoc. Nie analizuj Nie twórz katastroficznych wizji Nie narzucaj sobie presji Puszczaj kontrolę zapytał(a) o 13:59 Nie radze sobie z życiem..? Nie dość że mam dopiero 15 lat i po przeszłości zostały mi tylko psychiczne blizny, to do tego codziennie mam nowe problemy, jestem strasznie wrażliwa i to strasznie przeżywam ;(Coraz częściej myślę, nad samobójstwem i nie daje sobie rady z życiem..Nikt nawet nie próbuje mnie pocieszyć,nie mam bliskiej osoby z którą bym mogła poważnie pogadać a ona przyjęła by to i mi pomogła.. ;/Nie śmiejcie się i jak macie dawać jakieś głupie komentarze, to nara..! Po prostu nie mam powodu do życia ;( Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2012-09-30 14:00:08 Odpowiedzi boże, jak to czytałam to tak jak bym słyszała siebie.. jezęli chcesz porozmawiać to napisz na gg. : 44808483 blocked odpowiedział(a) o 14:38 Rozumiem Cię, jeśli chcesz to możesz do mnie napisać ( GG w profilu ). Napisz do mnie na gg : 44736844 .. moja mama jest psychologiem i jak miałam bardzo podobną sytuacje... Ja mam 12 lat i przeżywam od 7 roku życia, O wszystko płaczę. Płaczę o szkołę, o przyjaciół , dosłownie o wszystko. Może poznaj jakiegoś przyjaciela, przyjaciółkę. Ja mam z 2, które mnie zawsze wysłuchają. Porozmawiaj z matką (opiekunem)Pozdrowienia. Jak chcesz pogadać to Hej. Ja też nie miałam powodów do kiedyś przyjaciółkę która mnie mnie to i to szkole mnie chciałam tam że dziewczyny z szkoły to suk* wciąż mnie spędzałam na ławce lub gadałam z sobie hooby była nim Siatkówka i to . Wiedziałam że bedą o tym się . Teraz ma trudny charakter. Wiedzą że ja moge coś dopierdoli* im i walnąć w się cytatem ,,Ząb za ząb . Oko za Oko" . Ale znajdzie się zawsze takie osoby które Cię hejterzy bedą ale nie poddawaj się.! Dla mnie teraz jest ważna jest siatkówka i. Zmierzch. Jeśli chcesz o tym popisać napisz do mnie chętnie popisze. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Odp: Życie chyba nie dla mnie... Nie daję już sobie rady! :( Witaj, chyba wypowiem się pierwsza w twoim wątku. Musisz na poczatku wiedzieć iż jesteś dorosłym dzieckiem alkoholika czyli w skrócie DDA. Jest nas wiele takich pokrzywdzonych dzieci. Jedno wiedz na początek, nie jesteś odpowiedzialna w żadnym stopniu za to co ci się przytrafiło, jesteś ofiarą a twoi rodzice sprawcami. Tak jak ty miałam tragiczne życie z tym ze ja nie miałam tez wsparcia w matce, zresztą do dziś nie mam. Zawsze za wrażliwa , miękka brała na swoje plecy wszystkie cięgi myśląc że to coś naprawiało wręcz zawsze miałam w sobie poczucie że to nie tak wygląda prawdziwa rodzina, bunt narastał do maksymalnych skoro jestem dobra to spotyka mnie tyle w rodzinie DDA przyjmują schematy zachowań. Dzieli się je na - * MASKOTKA---- * W większości przypadków ?maskotką? jest najmłodsze dziecko. * Maskotki są najbardziej okłamywane. Nawet w zdrowych rodzinach rozpieszcza się najmłodsze dzieci; chroni się je przed brutalnymi realiami życia. W rodzinach alkoholowych jest to jednaka dużo głębsze. Członkowie rodziny nie informują maskotek o ważnych sprawach, zatajają je, podają do wiadomości nieprawdziwe informacje. Maskotka wie, że coś w jej rodzinie nie gra i to bardzo, a wszyscy to ukrywają? W efekcie, wiele maskotek boi się, że zwariowały; uczą się nie dowierzać własnemu doświadczeniu. * ZAGUBIONE DZIECKO ( bierny akceptant / bierny manipulator) * Na ogół nie jest to dziecko ani najstarsze ani najmłodsze * Aby ulżyć innym członkom rodziny, akceptuje to, że nikt na nie nie zważa. Znajduje się na marginesie rodziny i nie ma wielu oczekiwań. * Smutek, niepewność lęk. Dominuje wszechogarniające poczucie osobistego niespełnienia, życia na marginesie. * Większość ucieka w świat fantazji i ich towarzyszami stają się wyimaginowani przyjaciele. W tym świecie są bezpieczni, pewni i panują nad wszystkim. * Często symulują chorobę, by uniknąć pójścia do szkoły lub innych potencjalnie stresujących sytuacji. Rzadko zgłaszają się same do Wykorzystują gniew jako skuteczne narzędzie, umożliwiające im przetrwanie. Tę postawę niosą przez całe życie. Wrogość, gwałtowność i terror fizyczny na ogół przynoszą oczekiwane skutki.# Często jest to drugie w kolejności dziecko w rodzinie. Przyszło na świat w sytuacji, gdy uwaga i energia wszystkich członków rodziny były skupione na osobie dotkniętej nałogiem, cały ciężar spoczywał na barkach ?życzliwego? a pierwsze miejsce na scenie było zarezerwowane dla ?bohatera?.# Buntownik wolałby być bohaterem, ale jest zmuszony poszukać sobie innej roli * BOHATEROWIE ( typ odpowiedzialny, typ pojednawczy) * Osoby ciepłe, wrażliwe, sympatyczne, dbające o potrzeby wszystkich wokół * Nie potrafią odmówić pomocy * Nie uznają, że posiadanie ograniczeń jest normalną ludzką cechą * BOHATEROWIE ODPOWIEDZIALNI * Na ogół jest to najstarsze dziecko w rodzinie. Pozostałe dzieci oczekują, że będzie im przewodził a dorośli chwalą jego zachowanie. * Kiedy mama i tata nie są w stanie wypełniać swoje role, ?bohater? dba o to, by pozostałe dzieci odrobiły lekcje, następnie prowadzi je do sypialni, każe im założyć pidżamę i iść spać. Bohater też pociesza rodzeństwo i zapewnia je, że wszystko będzie dobrze ? gdy w tle słychać bójkę i odgłosy tłuczonego szkła. * Ułatwia życie rodzicom i dlatego osoba uzależniona może oddać się piciu a współuzależniony może poświęcić swój czas osobie alkoholika. Dziećmi i domem zajmuje się bowiem bohater. * Uczy się polegać całkowicie na sobie, ponieważ nie może oprzeć się na dorosłych. Motto: ?Jeśli chcesz, by coś zostało zrobione, zrób to sam?. * Marzy o tym, by jak najszybciej odejść z domu. * Cele krótkoterminowe, osiągalne ? w ten sposób uzyskuje poczucie spełnienia. * Człowiek czynu, którego życie naznaczone jest działaniem. Osiąga w życiu sukcesy, ale zawsze ma poczucie, że to jeszcze nie to i że stać go na więcej. * Czasami jest to nałogowiec w dążeniu do bycia najlepszym. * Nigdy nie odmawia, nie potrafi ustawić realnych granic. Wciąż jest zajęty i przepracowany. * Poczucie winy, syndrom ?ocalałego z katastrofy?; u niektórych bohaterów przybiera to formę depresji. Wraz z rozpoczęciem niezależnego życia, wielu bohater ów zaczyna prześladować lęk, że ich sukces jest oznaką niewrażliwości na pozostałych członków, pozostających nadal w sidłach choroby. W rezultacie czasami wracają do swych rodzin i jeszcze raz próbują ?poukładać sprawy?.Mozna znając swój typ pracować by nie wpaść w depresję zobaczyć na czym polega moje podejście do siebie i ludzie. Przeczytaj tez nawet w necie książkę "Toksyczni rodzice" Mozna ją dostać w formacie się na maturze, wierz w siebie , potem z matura prace znajść łatwiej, zresztą wiele firm szuka na sezon letni martw się bagno w którym jesteś można pokonać, nie bierz na siebie odpowiedzialności za matkę i ojca to dorośli z gorszego syfu wiec wiem że można , uwierz gdybyś nie była silna to dawno by cię nie było. A jesteś więc masz w sobie ogromna wolę życia. Nie daj się.

nie daje sobie rady z życiem